Menu

Główna
Zalinkuj
O mnie

Księga

Zobacz
Wpisz się

Spis Treści

chapter 1
chapter 2



chapter 1

poniedziałek, 2.stycznia.2012, 22:37
Masamune Genji, lat 18.

Nawet nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem - Jego. Jak to się stało, że moje serce zaczęło uderzać w piersi jak szalone gdy tylko znalazł się w zasięgu mojego wzroku?
Chłopak?
Chłopak.
...
Chłopak!!!
Jednak w momencie gdy moje serce dokonywało wyboru nie zwracało uwagi na płeć.
Pierwszy raz odnotowałem jego istnienie cztery lata temu. Miałem czternaście lat i byłem gimnazujm Miyazawa, Akihiko Yuusuke także. W tamtym roku rozpoczęliśmy zajęcia w tym samym kampusie. Widziałem go na każdej przerwie nawet jeśli niespecjalnie się o to starałem. Będąc jeszcze tak młodym nie rozumiałem czym jest fascynacja Akihiko. Z roku na rok ta absurdalna chęć widywania go umacniała się, a w moim sercu rozpoczęły się delikatne podrygiwania. Fascynacja. Uwielbienie. Miłość. Powoli przechodziłem wszystkie te fazy by w wieku osiemnastu lat stwierdzić to co wiadomym było już kilka lat wcześniej. Byłem bezgranicznie zakochany w Akihiko Yuusuke.

Senpai. Suki desu.





Kompleks szkół Miyazawa, 1 kwietnia.


Po wakacjach mury Miyazawa znowu napełniły się wrzawą uczniów mających między sześć a dwadzieścia cztery lata. Miyzawa była prywatnym kompleksem szkół mających na celu wykształcić elitę Kraju Kwitnącej Wiśni. Ukończenie całego kursu nie gwarantowało wiedzy, ale sama nazwa Miyazawa w życiorysie gwarantowała zatrudnienie w dowolnej firmie.
Mając osiemnaście lat znalazłem się w ostatniej klasie szkoły średniej Miyazawa. Kształciłem się na kierunku artystycznym. Marzyłem o tym by zostać malarzem. Ojciec pozwolił mi wybrać ten kierunek tylko dlatego, że mój starszy brat Kimuro skończył Miyazawa na kierunku ekonomicznym i poprowadzi firmę. No i mama zapewniła tatę, że posiadanie w rodzinie artystę jest prawdziwym zaszczytem. Bez większych problemów udało mi się dostać na wymarzony kierunek. I choć moje szkice były jedynie dobre zapewniły mi trzecie miejsce w rankingu ostatniego roku liceum.
- Genji - zawołał głos tuż za mną. Chwilę później poczułem jak ciężar ludzkiego ciała opiera się na moich plecach. Jęknąłem czując jak kolana się pode mną uginają.
- Yuki-kun...
- Jesteś prawdziwym szczęściarzem, Genji. W ostatnim roku uczysz się pod kątem Miyazawa no daigaku, to znaczy, że będziesz miał tylko przedmioty artystyczne, a co za tym idzie, Masamune, będziesz jedynym chłopakiem w klasie... - Marzycielski ton w wypowiedzi Yuki'ego bardzo mi się nie spodobał.
- Zaraz, zaraz... Yuk-kun, ty chyba nie myślisz, że...
- Dokładnie mój przyjacielu, ty i siedemnaście ślicznych dziewcząt piszczących "Genji-kun! Oh, Genji-kun!". Chwilę później w ciemnej sali podnoszą te swoje kuse spódniczki i...
- Yuki-kun!
- Ciekawe ile z nich jest jeszcze dziewicami?
- Przerażasz mnie - wymamrotałem starając się ukryć skrępowanie. Już od dawna ja i Yuki nie byliśmy razem w klasie, ale miałem innych kolegów. Nigdy bym nie przepuszczał, że zostanę sam z dziewczynami. Malarstwo nie jest przecież tylko dla dziewcząt...
- Rozdziewiczenie cię będzie prawdziwym świętem, Genji.
Puściłem tę uwagę mimo uszu. Od trzech lat Yuki usilnie stara się bym zaczął mu towarzyszyć w jego erotycznych przygodach. I z taką samą zawziętością z jaką on mnie namawia do randek ja robię uniki.
Po mimo zażyłej przyjaźni jaka łączy nas od trzeciego roku życia, Yuki dalej nie wie, że jestem zakochany. Co więcej, nie ma pojęcia w kim. Bałem się go stracić. Yuki był czymś stałym w moim życiu, jego ogromną częścią. Gdyby go zabrakło nie umiałbym się pozbierać. Nigdy nie zapomnę jak zaczęła się nasza prawdziwa przyjaźń. Mieliśmy wtedy po sześć lat. Yuki klepnął mnie na boisku w ramię i powiedział tak: "Jestem beznadziejny jeśli chodzi o gre w piłkę, ale jesteś synem Masamune. Jesteś bogaty. Dlatego mogę się z tobą przyjaźnić."
Po tych słowach wbił pierwszą bramkę dla naszej drużyny.
Usami Yuki był największą tajemnicą jaka stanęła na mojej drodze, nie licząc Yuusuke-senpai. Mówił zupełnie co innego niż myślał, niemal zawsze kłamał. Być może niejasnym będzie trochę jeśli powiem, że mnie nie kłamał nigdy, ale nie zaszczycił prawdą także.
Yuki był dziwny.
Miał trochę odstające uszy i przez pierwszy rok liceum codziennie sprzątał korytarze bo odmawiał wyjęcia kolczyków z uszu.
Ale był moim najlepszym przyjacielem.
- A ty? Wiesz z kim jesteś w klasie? - spytałem po chwili zmieniając nieco temat. Usiadłem na murku, a Yuki oparł się obok. Założył okulary przeciw słoneczne i westchnął.
- W sumie mam nieco szczęścia. W ławce będę siedział z Bizo.
Skrzywiłem się niezauważalnie starając się ukryć to pod płachtą ciemnych kosmyków. Bizomisu Taku był przyjacielem Yukiego, o którego irracjonalnie byłem zazdrosny. Bałem się, że stanie się ważniejszy dla Yukiego. Mieli więcej wspólnego, a przede wszystkim uwielbiali damską bieliznę.
Z zamyślenia wyrwał mnie Yuki. Poczochrał mnie uśmiechając się szeroko.
- Dzisiaj świętujemy u mnie w pokoju. ( Yuki znajdzie powód do świętowania nawet bez szukania go! dop. autorka)
Yuki nie miał tego szczęścia co ja i musiał na stałe zamieszkać w akademiku. Ciągle mówił, że to stwarza my więcej możliwości do polowań na zwierzynę (dziewczyny, dop. zdegustowana autorka) i nie musi zmywać zaraz po jedzeniu.
Jednak nigdy nie odmawiał gdy zapraszałem go do siebie.
- Nie jestem pewien Yuki-kun...
- Jesteśmy później zaproszeni przez studentów Miyazawa! Nie bądź głupi. Nie można się spalić jeszcze przed dostaniem się na studia...
Yuki mówił coś dalej, ale w mojej głowie było tylko jedno. A raczej tylko jedna osoba.
Yuusuke.
Czy on też przyjdzie?
- Ej! Genji! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!
- Oczywiście!
- Baaaaka.

Słowem wstępu

poniedziałek, 2.stycznia.2012, 21:18
Witam serdecznie wszystkich blogowiczów, a w szczególności fanów anime.
Na tym blogu mam zamiar dać upóst własnej wyobraźni i zamieścić nabazgrane przez siebie opowiadanie.
Na początek należałoby nakreślić ramy opowiadania, a przynajmniej piąte przez dziesiąte wspomnieć o czym będzie.
"Suki desu."
Taki jest tytuł owych wypocin.
Bohaterami są dwaj chłopcy, którzy całkiem przypadkiem się w sobie zakochują. Będę im towarzyszła przez cały czas i zrelacjonuję ich przygody dla was.
Pragnę was prosić tylko o jedno - puśćcie wodze wyobraźni! Historia ta ma was śmieszyć, wzruszać i chwytać za serce. Nie jest to szkolne wypracowanie gdzie należy szukać sensu i obliczać poziom prawodpodobieństwa zaistnienia pewnych zdarzeń.
Wkrótcę ruszę z pierwszym chapterem i mam nadzieję, że będzie się wam podobało.

Pozdrawiam ciepło!

................

wykonanie: monia
dostosowany do serwisu: mylog.pl
wykorzystano: 1 , 2, 3
Więcej?